Błagam, (tak BŁAGAM) o komentarze...
----------------------------------------------------------
Irytujący dźwięk budzika spowodował ,że ociężale otworzyłam oczy. Przez chwile widziałam tylko plamki ,ale po chwili ukazał mi się mój pokój. Rozciągnęłam się, a moje ciało przeszedł miły dreszcz. Wstałam leniwie z łóżka. Na boso podeszłam do szafy z której wyjęłam świerzą bieliznę , szary, przy duży sweter i rurki z rozdarciami na kolanach. Wzięłam wszystko i poszłam do łazienki. Zdjęłam wczorajsze ubrania i weszłam pod prysznic. Ciepła woda spływa po moim ciele ,a ja czuję jak moje mięśnie się rozluźniają. Umyłam ciało płynem o zpachu wrzosu i włosy szamponem waniliowym. Po pewnym czasie w którym rozmyślałam o wszystkim co stało się w tym tygodniu wyszłam. Zabrałam ręcznik leżący na szafce i się nim wytarłam. Spojrzałam w lustro i jedynie westchnęłam na swój widok. Podkrążone oczy, spjerzchnięte usta i zaczerwienione policzki. Odwróciłam się od swojego odbicia i ubrałam. Włosy rozczesałam zostawiłam rozpuszczone ,żeby szybciej wyschły. Makijażu na razie nie będę robić, bo i tak nie mam w planie nigdzie wychodzić. Gotowa zeszłam na dół gdzie mama robiła jajecznicę. Usiadłam na blacie.
-Hej mamo-przywitałam się.
-Dzień dobry kochanie-pocałowała mnie w policzek po czym wróciła do wcześniejszego zajęcia- mogłabyś potem pójść do sklepu ? Nie mam z czego ugotować obiad.
-Umm... Dobrze- Drogę znam świetnie często chodziłam z babcią na zakupy...
-Siadaj już do stołu ,a ja zaraz przyniosę śniadanie-uśmiechnęłam się do niej promiennie i ruszyłam do jadalni. Po chwili przyszła mama z już gotowym posiłkiem. Kiedy zjadłam, przygotowałam się i dostałam listę zakupów, ruszyłam. Drzewo, drzewo i kolejne drzewo... Droga przez ten las ciągnie się w nieskończoność. Spojrzałam na wyświetlacz telefonu, 12:30. Chciałam już schować urządzenie kiedy w coś, a raczej kogoś trafiłam. Zamknęłam oczy i szykowałam się na upadek ,ale zamiast tego poczułam lodowate dłonie oplatające mnie w talli . Otworzyłam oczy, przedemną znajdował się o głowę wyższy chłopak o brązowych, postawionych na żel włosach, czarnych jak otchłań oczach i bladej prawie że białej cerze.
-Przepraszam, powinnam bardziej uważać jak chodzę-odparłam po kilku sekundach patrzenia się w jego przepiękne ,a za razem przerażające tęczówki.
-Nic się nie stało, w sumie to także moja wina- uśmiechnął się do mnie ,a ja jak ostatnia idiotka zamiast coś powiedzieć zarumieniłam się. Patrzyłam na niego jak zahipnotyzowana i nawet nie zwróciłam uwagi ,że wciąż mnie trzyma.
-Czy... Mógłbyś mnie już puścić?-uśmiechnął się do mnie zadziornie
-Mógłbym-odpowiedział
-A zrobisz to ?
-Nie mam zamiaru- popatrzyłam na niego lekko podirytowana-Za dużo pytań moja droga. Gdzie się wybierasz?
-Do sklepu
-Hmm... W takim razie ruszajmy- popatrzyłam na niego z szeroko otwartymi oczami
-My? Może się mylę, ale szłeś w tamtą stronę-pokazałam kierunek z którego ja wyruszyłam.
-Idziemy-chwycił mnie za rękę i ruszył do supermarketu. Nie poruszyłam się więc spojrzał w moją stronę.
-Nie odpuścisz? -Pokiwał przecząco głową-ygh... -Poszliśmy
-Więc jak masz na imię kotku- popatrzyłam w jego stronę i zmarszczyłam brwi "kotku" ?
-Martina ale znajomi mówią mi Tini ,a ty ?
-Więc ile masz lat Martina?-Zignorował moje pytanie
-18 ,a ty?
-Hmm... Bardzo interesujące... Co cię sprowadza do Glagow? -cała droga minęła tak samo,on pytała ,ja odpowaiadałam ,a moje pytania zbywał. Pod sklepem się rozstaliśmy. Mimo ,że spotkałam go dopiero dzisiaj mogę stwierdzić ,że dużo zmieni w moim życiu...
-------------------------------------------------------
Więc jest rozdział... Trichę krótki i w ogóle bez sensu ale ok... Teraz jest szkoła ,a ja już w drugi dzień mam kartkówkę z której na 100% dostanę 1... Ygh dobra już nie przynudzam
Enjoy!
Ps.w mojej wyobraźni wampiry mają czarne oczy ;)