niedziela, 26 czerwca 2016

13# David

Po przebudzeniu, pierwszą rzeczą jaką ujrzałam była moja matka. Wyjaśniła mi wszystko, mówiła ,że mi się to spodoba. Była jakaś... inna, taka poważna i wyniosła, jej uśmiech wydawał się sztuczny, tak jakby nie była sobą. Po tym jak wyszła przyszła jakaś dziewczyna w młodym wieku, może o rok starsza ode mnie. Matka poinformowała mnie ,że po przemianie w wampira ma się czarne oczy, ta służąca takie miała. Położyła na szafce, szklankę z czerwoną cieczą, krwią, dygnęła i odeszła. Podniosłam naczynie i z lekkim wahaniem wzięłam łyka. Smakowało... metalicznie, ale słodko. Wypiłam do końca i nie chcąc spotkać jeszcze rodziny położyłam się na łóżku. Wiele się zmieniło od przeprowadzki... Śmierć babci, poznanie Ruggero, porwanie mamy, zaprzyjaźnienie się z Corą, pojawienie się ojca o którym nigdy przedtem nie słyszałam, odnalezienie mamy, a teraz jeszcze zostanie wampirem i picie krwi. W pewnym momencie zasnęłam, znalazłam się w szkole. Rozejrzałam się, nikogo tutaj nie było oprócz odwróconej do mnie tyłem kobiety o kruczych włosach w pięknej długiej granatowej sukni.
-Kim jesteś? -Pytam, nic nie odpowiada- Co tutaj robisz? - taka sama reakcja. Zrobiłam krok do przodu ,a ona ruszyła, podążałam za nią korytarzem który wydawał się nie mieć końca. Po chwili skręciła do jednej z sal, wtedy poznałam tożsamość dziewczyny, okazała się nią Cora.
-Uciekaj- powiedziała spokojnym głosem. Popatrzałam na nią pytająco.
-Po co? Od kogo? Gdzie?
- Od swojej rodziny, jak najdalej i jak najszybciej
-ale dlaczego- nie nie powiedziała tylko rozpłynęła się w powietrzu, a ja się obudziłam. Wstałam szybko z materaca, na dworze jest ciemno, idealnie. Po cichu otworzyłam drzwi od pokoju i ruszyłam w stronę schodów. Wyjrzałam za balustradę, na dole pali się światło, czyli tą opcję mogę już wykluczyć. Wróciłam do sypialni, otworzyłam okno, od razu pod spodem jest drabinka z różami, cała posesję ogradza płot, a dalej jest las. Na telefonie który dzisiaj odzyskałam sprawdziłam gdzie tak w ogóle jestem. Dom znajduje się na obrzeżach małego miasteczka , jakieś 25 kilometrów od Glasgow. Blokuję komórkę i podchodzę do szafy z której wyjmuję jedyne spodnie jakie tu mam, czarne obcisłe rurki , przylegającą bluzkę z dosyć dużym dekoltem i teraz zostały buty. Najbardziej się do tego nadają baleriny na 6 centymetrowej koturnie, reszta to szpilki na dosyć sporym obcasie . Biorę jeszcze kilka ubrań i wkładam je pod kołdrę, może coś to da. Przebieram się, a obuwie chwytam w dłoń, sprawdzam jeszcze trasę i mogę zaczynać. Ostrożnie wychodzę przez okno i i schodzę na ziemię. Po dotknięciu podłoża szybko biegnę w stronę drzew, przeskakuję przez murek ogradzający dom i ruszam w głąb lasu. Mimo ,że jest ciemno widzę wyraźnie każdy szczegół i słyszę nawet najmniejszy ruch. Kiedy jestem w bezpiecznej odległości zwalniam i ubieram buty. Teraz muszę iść dalej prosto póki nie dotrę do drogi, tam złapię stopa. Z tą myślą ruszam przed siebie.
~°~°~°~°~°~°~°~°~°~°~°~°~°~°~°~°~°~°~°~°~°~°~°~°~°~°~°~°~°~°~°~°~°~°~°~°~°~°~°~
Już świta ,a ja  stoję, wymachuję ręką i czekam aż ktoś się zlituje i mnie odwiezie. Po chwili koło mnie zatrzymuje się czerwony samochód. Okno jest otwarte, a przez nie widać kierowcę którym jest facet w średnim wieku.
-Dokąd ślicznotko ?- pyta
-Glasgow- on tylko kiwa głową i otwiera mi drzwi, siadam na miejsce pasażera i zapinam pas. Jedziemy już trochę kiedy David, bo tak nazywa się mężczyzna zjeżdża na pobocze. Nie wiem o co chodzi, przecież tutaj nic nie ma, jesteśmy na odludziu-Czemu się zatrzymaliśmy?- Nie odpowiada tylko odpina pas i blokuje drzwi. Położył rękę na moim kolanie i zaczął mnie głaskać po udzie.
-Jesteś bardzo atrakcyjną kobietą Martino, a ja bardzo samotnym mężczyzną, bez żony i dzieci, który ma swoje potrzeby- zaczynam się bać- a ty jesteś moją taką gwiazdką z nieba- chwyta mnie za pierś ,a ja próbuję się uwolnić od jego dotyku. Uśmiecha się chytrze i opuszcza mój fotel ,a mnie samą unieruchamia. Próbuję się wyrywać, ale nic to nie daje, po chwili puszcza moje ręce i rozpina mi spodnie, korzystając z chwili używam całej mojej siły i popycham go. Uderzył w karoserię samochodu, a więc to jest ta słynna wampirza siła. Nie rusza się, jego oczy są szeroko otwarte, a z głowy cieknie krew. Czuję ją tak dobrze, nie wiele myśląc wbijam się w szyję mego niedoszłego oprawcy. Dopiero kiedy skończyłam uświadomiłam sobie, że zabiłam człowieka. Mój oddech stał się płytki ,a ja zaczęłam się trząść. Siedziałam tak przez chwilę.
-Spokojnie, musisz się opanować- mówię do siebie- wdech, wydech, wdech, wydech- już uspokojona odblokowuję drzwiczki i wychodzę samochodu, a ze sobą zabieram Davida. Wyrzucam go na pobocze i wracam do pojazdu. Przekręcam kluczyki, włączam radio i ruszam do domu.
------------------------------
No i jest rozdział :) miał być dłuższy, ale stwierdziłam ,że nie będę dawała jednego mega długiego rozdziału, tylko dwa krótsze, wtedy będzie mi łatwiej to ogarnąć. Jako iż David długo sobie nie pożył to przynajmniej będzie w tytule :)

środa, 8 czerwca 2016

12# My beautiful vampire daughter

Po jakimś czasie zasnęłam, obudziłam się dopiero kiedy ktoś szturchnął moje ramie.
-Wstajemy księżniczko, jesteśmy już na miejscu- Otworzyłam oczy. Było już jasno, samochód został zaparkowany przed ogromną szarą willą. Mój porywacz stał w otwartych drzwiach od strony pasażera i wystawiał w moją stronę dłoń zapewne czekając aż wyjdę. Korzystałam z pomocy i chwyciłam go.  Teraz byłaby odpowiednia pora na ucieczkę, chętnie bym z niej skorzystała, gdybym mogła. Moje nogi nie chcę się ruszyć. On mnie lekko pociąga i idziemy razem w stronę domu. Mężczyzna nie pukając wchodzi do domu. Znajdujemy się w pięknym nowoczesnym salonie, na kanapie siedzi... mama. Szybko biegnę w jej stronę ,a ona podnosi się ze swojego miejsca, wpadamy sobie w ramiona. Kiedy się odsuwamy spoglądam w stronę faceta obok którego siedziała. Rozpoznaję go ze zdjęcia, wygląda tak samo, jakby się nie starzał.
-Mamo wszystko dobrze ?
-Oczywiście- Uśmiechnęła się, spojrzałam w jej oczy były czarne ,tak jak u Ruggero i mojego porywacza- Czemu miałoby być inaczej ?
-W liście który napisałaś wydawałaś się wystraszona, a tak w ogóle co się stało z twoimi oczami
-Nic się nie stało kochanie, nie musisz się o nic martwić-Powiedziała.
-Miło cię w końcu poznać Martino- Spojrzałam w stronę osoby mówiącej to, która okazała się moim ojcem. Tylko przytaknęłam głową. Nie wiem czemu ale boję się go, wytwarza taką mroczną aurę- Bardzo żałuję ,że nie mogliśmy się wcześniej spotkać lecz były lekkie komplikacje. Teraz zapewne jesteś zmęczona- Nie dał mi dojść do słowa- Carl zaprowadź moją córkę do jej pokoju, i poproś kucharkę żeby zrobiła jej kanapki i herbatę -Po chwili ruszyliśmy schodami do góry, wnętrze domu jest piękne i wszystko jest tak starannie poukładane, co jest przeciwieństwem moich myśli. O co w tym wszystkim chodzi ?! Po chwili wchodzimy do pokoju o białych ścianach i ciemnych meblach. Po środku stało piękne łóżko z baldachimem, pościel była bordowa.
-Za chwilę jedna ze służek przyniesie posiłek - Powiedział i wyszedł- podeszłam do szafy i ją otworzyłam, w środku znajdowało się pełno ubrań, wszystkie były ze znanych firm i do tego w moim rozmiarze. Chciałam znaleźć jakieś spodenki i luźny t-shirt żeby się przebrać i pójść spać ,ale jedyną rzeczą która się do tego nadawała była czarna satynowa koszula nocna kończąca się w połowie uda, nie mając innego wyjścia wzięłam ją. Rozejrzałam się, oprócz drzwi którymi weszłam były jeszcze drugie, za którymi jak się okazało znajduje się łazienka. Była w takim samym stylu jak reszta domu. Zdjęłam z siebie ubrania i weszłam pod prysznic. Ciepła woda trochę mnie rozluźniła. Znalazłam ręcznik w jednej z szafek i się nim wytarłam, po czym ubrałam piżamę. Gdy wróciłam do pokoju na szafce leżały kanapki i kubek. Usiadłam na materacu. Zjadłam i wypiłam,a następnie się położyłam i zapadłam w  sen. Obudziłam się kiedy poczułam czyiś oddech na karku. Chciałam już zacząć krzyczeć lecz przerwał mi głos.
-Nie krzycz i nie uciekaj- Osobą która mnie obudziła okazał się mój ojciec. Przyjrzał się mi, uśmiechnął i ugryzł w szyję. Boli... Nie mogę krzyczeć.
-C-co ty robisz?- pytam. Odsuwa się ode mnie
-Cii... Śpij moja śliczna wampirza córeczko- Zrobiłam tak jak kazał.
--------------------------------------------------------------------------------------------
No i jest :) Ah... nwm czemu ale lubię kiedy główna bohaterka staje się wampirem ^^ 
(Zmieniłam nazwę na blue_princess)