Od tygodnia mieszkam u Cory, jej mama, Samantha, jest bardzo uprzejmą kobietą. Z tego co opowiadała mi kruczowłosa, obie sporo przeszły, przyjechały do Glasgow by zacząć od nowa. Mimo ,że nie nocuję u nich, aż tak długo, zżyłam się. Dzisiaj mam zamiar iść po swoje ubrania, nie mogę ciągle pożyczać ciuchów. Odkąd uciekłam nie spotkałam żadnego wampira, a przynajmniej tak mi się wydaje. Z Ruggero również nie miałam kontaktu. Póki co, staram się być ostrożna. Jedynym utrudnieniem jest głód, normalnymi posiłkami się nie najadam, nawet nie mogę poczuć ich smaku. Zdążyłam przyjąć do wiadomości, że potrzebuję krwi, lecz nie wiem jak ją zdobyć, nie będę znowu zabijać. Staram się powstrzymywać, lecz z każdym dniem jest co raz to gorzej.
Powoli otwieram drzwi do domu. Niczego nie słychać, pomału ruszyłam do salonu, pustka. Wciąż bacznie się rozglądając, poszłam do swojego pokoju, nic się w nim nie zmieniło. Z szafy wyjęłam walizkę i zaczęłam się pośpiesznie pakować. Schowałam najpotrzebniejsze rzeczy. Spod łóżka wyciągnęłam karton po butach, znajdowały się tam wszystkie moje oszczędności. Po upewnieniu się, że zabrałam wszystko co najpotrzebniejsze, prędko wyszłam z budynku. Koło bramy stał czarny suv, nie zastanawiając się, bagaż położyłam na tylnym siedzeniu i usiadłam na miejscu pasażera.
-Wszystko masz ?-Spytała mnie Cora. Akurat kończyła coś pisać na telefonie.
-Raczej tak.
-Zajedziemy jeszcze do sklepu, mama powiedziała, że upiecze ciasto.- Przytaknęłam i ruszyłyśmy. Droga nie była długa, po paru minutach byłyśmy na miejscu.
-Pójdziesz sama ? Ja raczej niczego nie potrzebuję.
-Pewnie, zaraz wracam.-Z tymi słowami, Cora poszła.
W oczekiwaniu na dziewczynę, rozejrzałam się. Jako ,że było dziś wietrznie, na ulicach nie było zbyt dużo przechodni. Nagle mój wzrok skupił się na czerwonowłosym chłopaku, stał ze 100m dalej i patrzył na mnie. Przeszły mnie ciarki. Już chciałam się odwrócić, lecz zauważyłam pewną niepokojącą rzecz. Jego oczy były czarne, wampirze. Zanim zdążyłam coś zrobić, on zniknął.
-Wybacz ,że tak długo, były długie kolejki.-Czarnowłosa weszła do auta- Coś się stało ? Wyglądasz na przerażoną.
-Nie, nic. Jedźmy już.-Posłałam jej lekki, wymuszony uśmiech. Przez całą drogę myślałam o tym co się stało przed sklepem. Wciąż mam nadzieję, że było to tylko przewidzenie. Po chwili stałyśmy już na podjeździe. Z walizką w ręce weszłam za przyjaciółką do domu.
-Mamo! Jesteśmy.- Odpowiedziała jej cisza-Mamo ?!
Odstawiłam bagaż w przedpokoju. Usłyszałam krzyk dziewczyny z salonu. Szybko do niej pobiegłam.
-O nie.- Na ziemi leżała Samantha, była cała we krwi, a w dłoni trzymała różę. prędko do niej podeszłam. Obok leżała koperta z moim imieniem, a w środku wiadomość.
"Piękna niczym róża żal ,że musiała dokonać żywota w taki sposób. Przede mną się nie ucieka córko. Następnym mym celem będzie twoja przyjaciółka. A może chciałabyś do niej dołączyć ?"
Zamarłam, co ja zrobiłam? Cornelia płakała przy boku matki. To moja wina. Nie mogę pozwolić by i ją skrzywdził. Szybko wstałam i chwyciłam ją za rękę.
-Przepraszam.-Z moich oczu poleciały łzy. Pociągnęłam za jej ramię, zaczęła się sprzeciwiać, ale nie miała już siły. Chwyciłam walizkę i szybko pobiegłam do samochodu. Już po chwili jechałam w zupełnie nieznanym mi kierunku. Musimy zniknąć, być jak najdalej stąd.
I jest, po ponad roku nieobecności... To nie jest koniec, ale nie mam pojęcia kiedy i czy w ogóle się coś pojawi c: