czwartek, 21 kwietnia 2016

Fedeletta od miłości do pasji#2

Od zaręczyn minęły już 2 miesiące. Ślub zaplanowaliśmy na czerwiec, czyli zostały 4 miesiące.

Obudziły mnie promyki słońca padające na moją twarz. Rozciągnęłam się po czym przetarłam oczy. Czegoś mi brakuje. Zaraz, zaraz gdzie jest Federico ? Rozejrzałam się, nie było go. Z niechęcią wygrzebałam się z cieplutkiej kołderki po czym poszłam do łazienki. Przemyłam czas po czym spojrzałam w lustro. Mam odrosty ,a do tego kolor już wypłowiał. Westchnęłam, pójdę chyba dzisiaj do fryzjera... Ubrałam się w jeansy z dziurami na kolanach i luźny biały t-shirt. Zeszłam na dół do kuchni... tu też go nie ma, ale na stole leżą naleśniki  i jakaś karteczka. Podeszłam i sprawdziłam co jest na niej napisane.

"Muszę coś dzisiaj załatwić będę 
po 20, kocham cię
                             Federico"

Śniadanie było smaczne, Fede naprawdę jest świetnym kucharzem. Usiadłam na kanapie w salonie i włączyłam telewizję. Nic ciekawego... zostawiłam na jakimś losowym programie i zaczęłam oglądać. Około godziny 14 postanowiłam po raz kolejny pofarbować włosy. Narzuciłam na siebie ramoneskę, włożyłam białe creepersy, wzięłam torebkę i wyszłam z domu. Drzwi zakluczyłam na klucz po czym ruszyłam w stronę miasta. Dzisiaj środa więc za wiele ludzi jak na razie nie ma. Weszłam do salonu. 
-Dzień dobry- Powiedziałam ,z zaplecza wyszła ta sama fryzjerka co ostatni raz jak tu byłam
-Dzień dobry, w czym mogę pomóc
-Chciałabym ,pofarbować włosy, oraz lekko je przyciąć- Dziewczyna pokazała ręką na fotel. Po 2 godzinach włosy były jak nowo narodzone. Podziękowałam i zapłaciłam odpowiednią sumę pieniędzy. Po wyjściu spojrzałam na telefon ,Federico do mnie dzwonił. Wybrałam jego numer i po kilku minutach odebrał
-Cześć kochanie- przywitał się
-Hej, dlaczego dzwoniłeś ?
-Chciałem cię spytać czy nie masz ochoty gdzieś dzisiaj iść ?
-Z chęcią
-W takim razie bądź gotowa na 20, pa
-ok, pa- hmm... chyba czas się zbierać do domu. 
Jest 17 ,jestem w domu i nie wiem co robić. Wzięłam czarny lakier do paznokci po czym zaczęłam tą monotonne zajęcie w którym jeśli zrobisz jeden nieodpowiedni ruch musisz zacząć wszystko od nowa. Po skończeniu postanowiłam się przebrać, a wybrałam czarny bralet w tym samy kolorze spódniczkę i pończochy. Na nogi brązowe botki. Umalowałam się. Jest za 10 minut 8 ,a ja siedzę na łóżku i z  niecierpliwością czekam na dźwięk otwierających się drzwi. 
-Jestem- Wręcz zbiegłam na dół rzucając  się na mojego narzeczonego. Nasze usta złączyły się w namiętnym pocałunku. Po chwili się oderwaliśmy- Pięknie wyglądasz- Powiedział po czym wziął parkę i pomógł mi ją włożyć- Idziemy ?- Ja tylko przytaknęłam. Szliśmy przez las, rozmawialiśmy o dosłownie wszystkim. Nagle się zatrzymaliśmy ,a Federico zawiązał mi coś na oczach
-Fede?
-Ciii... chodź- Prowadził mnie całą drogę, pilnował żebym nie upadła. Kiedy stanęliśmy, zdjął mi opaskę,a mnie na chwilę oślepiły światła, a po chwili rozniosły się krzyki.
-Niespodzianka!!!- Wszyscy tu byli, tata ,mama, Fran z Marco, Naty  z Maxim i cała reszta paczki. Zakręciła mi się łezka w oku. Jak ja mogłam zapomnieć o moich urodzinach.
-Wszystkiego najlepszego kochanie- Powiedział mój chłopak po czym mnie pocałował- Mam dla ciebie prezent, Loly!- Zawołał po czym podbiegł do nas słodki mały haski z pięknymi niebieskimi oczami. Od razy przyklękłam i zaczęłam głaskać psiaka.
-To dla mnie ?- Zapytałam chłopaka
-Tak, jest tylko i wyłącznie twój- uśmiechnęłam się- Resztę wieczoru spędziliśmy w bardzo miłej atmosferze, był nawet grill
-----------------------------------------------------------------------------------------------
A więc jest ^^ Z lekkim spóźnieniem ale jest. Niestety (bądź też stety)24.04 wyjeżdżam i wracam dopiero 04.04 ... Rozdziały niestety nie będą się pojawiać za co bardzo przepraszam ,ale nie miałam zbyt wiele czasu, zostało mało czasu do końca roku ,a z powodu wyjazdu musiałam robić projekty na kilka przedmiotów....
Ps. przepraszam za jakiekolwiek błędy.

11#time to meet dad

Jest piątej, trwa lekcja chemii, nie lubię tego przedmiotu. Nigdy nie rozumiałam tych wszystkich atomów, pierwiastków itp. Całe gimnazjum przeszłam na 2 ,a i tak było to dla mnie dużym osiągnięciem. Omawiamy właśnie z Corą do kogo idziemy się wyszykować przed imprezą. Wyszło ,że u mnie.Alex poinformował nas ,że impreza odbędzie się obok liceum o 20. Po szkole ruszyłyśmy od razu w stronę mojego domu. Cała droga przeszła nam na rozmowie. Stoimy właśnie przed posesją mojego mieszkania.
-wow- Powiedziała szatynka, popatrzyłam na nią pytającym wzrokiem- Piękny dom
-dziękuję, był mojej babci- Powiedziałam i otworzyłam drzwi.
-Twoich starych nie ma w domu ?- zapytała. Przez chwilę zrobiło mi się smutno, ale potem wróciłam do normalnośći
-Tata opuścił nas przed tym kiedy się urodziłam ,a matka nie wiem gdzie jest
-Ah... Przykro mi
-Nic nie szkodzi, coś do picia ?
-Kawę ,jak byś mogła- Nalałam wodę do czajnika i wyjęłam kubki
-Ile łyżeczek?
-jedną płaską- Zrobiłam jak powiedziała. Oparłam się na blacie i odwróciłam się w stronę Cory.
-Mamy jeszcze 5 godzin, co będziemy robić ?
-Hmm... Może obejrzymy jakiś film ,a w międzyczasie pomalujemy paznokcie- Zaproponowała.
-Ta, dobry pomysł-woda się zagotowała- Z mlekiem czy bez ?
-Z, ale tylko trochę- jej nalałam 3/4 kubka wodą, a resztę mleko, a sobie po połowę i posłodziłam. Wzięłyśmy już gotowe kawy i weszłyśmy do mojego pokoju. Usiadłyśmy na łóżku włączając "3 metry nad niebem" ostatnio czytałam książkę ,mimo że zarzekam się ,że nie będę już czytać książek ze smutnym zakończeniem zawsze robię ten sam błąd. Wyjęłam z szafy kosmetyki i lakiery, wszystko położyłam na pościeli po czym sama się na niej usadowiłam.
-Ah... Szczerze mówiąc przystojny jest ten Alex- Wzięłam czerwony lakier.

-No nie wiem, chyba wolę Michaela-Odparłam malują pierwszego paznokcia
-Mika też jest niczego sobie, a te jego oczy i kolczyk.. mmm
-Pasowalibyście do siebie
-No nie wiem, widziałaś ile dziewczyn się wokół niego kręci ?
-Ta, w sumie racja, ale zawsze warto spróbować. Nadzieje umiera ostatnia
-Jak na razie chyba nie szukam chłopaka... Może kiedyś- trochę posmutniała więc stwierdziłam nie kontynuować tematu
-Jestem ciekawa kto jeszcze będzie na ognisku
-Ah... nie wiem ,wciąż dużo ludzi tutaj nie znam
-Ja w sumie też i mam nadzieję ,że dzisiaj choć trochę się to zmieni-Skończyłam malować paznokcie i wzięłam łyka kawy. Cora użyła czarnego lakieru. Zerknęłam w stronę laptopa.  Oooo jak słodko ,Step jest taki romantyczny względem Babi... Wstałam i podeszłam do szafy wyjęłam czarne leginsy, szary sweter w paski i parkę. Resztę czasu spędziłyśmy na rozmowach i szykowaniu się. Właśnie wychodzimy z domu, na dworze robi się już ciemno.
-Jezu, boję się ciemności- powiedział Cora chwytając mnie kurczowo za ramię. Całą drogę wbijała mi ze strachu paznokcie w rękę. Przed szkołą stała grupka ludzi wśród nich rozpoznałam Michaela i Alexa, podeszłyśmy do nich.
-Hej- Przywitałyśmy się. Chłopacy spojrzeli w naszą stronę i się uśmiechnęli.
-Jesteście- Stwierdził Mika- Ah.. Chciałbym wam przedstawić Kaly- Pokazał na szarooką blondynkę-
Jeca- Blondyn o zielonych oczach- Alice- Brunetka z oczami w tym samym kolorze- i Kola- Brunet , niebieskie oczy. Przywitaliśmy się po czym ruszyliśmy w stronę ogromnego ogniska wokół którego było rozłożone całe mnóstwo koców. Usiedliśmy na jednym. Dobrze się bawiłam, ale dopiero po 23 zaczęła się zabawa. Nauczyciele już sobie poszli. Ktoś włączył muzykę. Wszyscy zaczęli tańczyć, w tym również ja. po około godzinie zmęczyłam się i usiadłam koło Alexa który coś pił.
-Napijesz się?- Zapytał wyciągając w moją stronę rękę w której trzymał piwo. Po krótkim zastanowieniu stwierdziłam "Raz się żyje" i wypiłam kilka łyków. Wyjęłam telefon, przez chwilę byłam lekko oślepiona przez jasność wyświetlacza lecz po chwili mój wzrok wrócił do normy. Było pół godziny po północy.
-Dobra ja już muszę lecieć- Wstałam po czym wszystkich pożegnałam- Widzimy się w szkole- Powiedziałam jeszcze na odchodne. Włączyłam latarkę w telefonie po czym ruszyłam w stronę domu, po raz kolejny poczułam się jakby ktoś mnie śledził. Zaczęłam iść szybciej, po chwili nawet biegłam. Nagle ktoś złapał mnie w pasie. Zaczęłam krzyczeć i się wyrywać, ktoś położył dłoń na moich ustach przez co nie mogłam wydać z siebie żadnego odgłosu. Ugryzłam oprawcę, puścił mnie. Zaczęłam uciekać. Nie uszłam 3 metrów.
-Suka- Usłyszałam i po chwili zostałam ponownie uwięziona-Masz szczęście ,że szef zakazał ciebie uszkodzić- Byłam zdezorientowana, jaki szef?- Teraz słuchaj mnie uważnie, będziesz grzeczną dziewczynką i nie będziesz się szarpać- Przytaknęłam głową i się uspokoiłam , o co chodzi? Podniósł mnie i z niewiarygodną szybkością znaleźliśmy się przy jakimś aucie, rozejrzałam się , jesteśmy obok mojego domu. Zaraz, zaraz przecież to jeszcze z 7 minut drogi... Tez dzień jest naprawdę dziwny. Zostałam posadzona na miejscu pasażera. Mój porywacz usiadł za kierownicą. Był to mężczyzna , wysoki, blond włosy i czarne oczy, dokładnie takie jak ma Ruggero.
-Czas żeby spotkać tatusia złotko- Powiedział po czym ruczyliśmy
-----------------------------------------------------------------------------------------
A więc jest rozdział ^^ Zapraszam o 20 na na bloga (niespodzianka którą większość z was może się spodziewać)