Obudziły mnie promyki słońca padające na moją twarz. Rozciągnęłam się po czym przetarłam oczy. Czegoś mi brakuje. Zaraz, zaraz gdzie jest Federico ? Rozejrzałam się, nie było go. Z niechęcią wygrzebałam się z cieplutkiej kołderki po czym poszłam do łazienki. Przemyłam czas po czym spojrzałam w lustro. Mam odrosty ,a do tego kolor już wypłowiał. Westchnęłam, pójdę chyba dzisiaj do fryzjera... Ubrałam się w jeansy z dziurami na kolanach i luźny biały t-shirt. Zeszłam na dół do kuchni... tu też go nie ma, ale na stole leżą naleśniki i jakaś karteczka. Podeszłam i sprawdziłam co jest na niej napisane.
"Muszę coś dzisiaj załatwić będę
po 20, kocham cię
Federico"
Śniadanie było smaczne, Fede naprawdę jest świetnym kucharzem. Usiadłam na kanapie w salonie i włączyłam telewizję. Nic ciekawego... zostawiłam na jakimś losowym programie i zaczęłam oglądać. Około godziny 14 postanowiłam po raz kolejny pofarbować włosy. Narzuciłam na siebie ramoneskę, włożyłam białe creepersy, wzięłam torebkę i wyszłam z domu. Drzwi zakluczyłam na klucz po czym ruszyłam w stronę miasta. Dzisiaj środa więc za wiele ludzi jak na razie nie ma. Weszłam do salonu.
-Dzień dobry- Powiedziałam ,z zaplecza wyszła ta sama fryzjerka co ostatni raz jak tu byłam
-Dzień dobry, w czym mogę pomóc
-Chciałabym ,pofarbować włosy, oraz lekko je przyciąć- Dziewczyna pokazała ręką na fotel. Po 2 godzinach włosy były jak nowo narodzone. Podziękowałam i zapłaciłam odpowiednią sumę pieniędzy. Po wyjściu spojrzałam na telefon ,Federico do mnie dzwonił. Wybrałam jego numer i po kilku minutach odebrał
-Cześć kochanie- przywitał się
-Hej, dlaczego dzwoniłeś ?
-Chciałem cię spytać czy nie masz ochoty gdzieś dzisiaj iść ?
-Z chęcią
-W takim razie bądź gotowa na 20, pa
-ok, pa- hmm... chyba czas się zbierać do domu.
Jest 17 ,jestem w domu i nie wiem co robić. Wzięłam czarny lakier do paznokci po czym zaczęłam tą monotonne zajęcie w którym jeśli zrobisz jeden nieodpowiedni ruch musisz zacząć wszystko od nowa. Po skończeniu postanowiłam się przebrać, a wybrałam czarny bralet w tym samy kolorze spódniczkę i pończochy. Na nogi brązowe botki. Umalowałam się. Jest za 10 minut 8 ,a ja siedzę na łóżku i z niecierpliwością czekam na dźwięk otwierających się drzwi.
-Jestem- Wręcz zbiegłam na dół rzucając się na mojego narzeczonego. Nasze usta złączyły się w namiętnym pocałunku. Po chwili się oderwaliśmy- Pięknie wyglądasz- Powiedział po czym wziął parkę i pomógł mi ją włożyć- Idziemy ?- Ja tylko przytaknęłam. Szliśmy przez las, rozmawialiśmy o dosłownie wszystkim. Nagle się zatrzymaliśmy ,a Federico zawiązał mi coś na oczach
-Fede?
-Ciii... chodź- Prowadził mnie całą drogę, pilnował żebym nie upadła. Kiedy stanęliśmy, zdjął mi opaskę,a mnie na chwilę oślepiły światła, a po chwili rozniosły się krzyki.
-Niespodzianka!!!- Wszyscy tu byli, tata ,mama, Fran z Marco, Naty z Maxim i cała reszta paczki. Zakręciła mi się łezka w oku. Jak ja mogłam zapomnieć o moich urodzinach.
-Wszystkiego najlepszego kochanie- Powiedział mój chłopak po czym mnie pocałował- Mam dla ciebie prezent, Loly!- Zawołał po czym podbiegł do nas słodki mały haski z pięknymi niebieskimi oczami. Od razy przyklękłam i zaczęłam głaskać psiaka.
-To dla mnie ?- Zapytałam chłopaka
-Tak, jest tylko i wyłącznie twój- uśmiechnęłam się- Resztę wieczoru spędziliśmy w bardzo miłej atmosferze, był nawet grill
-----------------------------------------------------------------------------------------------
A więc jest ^^ Z lekkim spóźnieniem ale jest. Niestety (bądź też stety)24.04 wyjeżdżam i wracam dopiero 04.04 ... Rozdziały niestety nie będą się pojawiać za co bardzo przepraszam ,ale nie miałam zbyt wiele czasu, zostało mało czasu do końca roku ,a z powodu wyjazdu musiałam robić projekty na kilka przedmiotów....
Ps. przepraszam za jakiekolwiek błędy.



-Fede?
-Ciii... chodź- Prowadził mnie całą drogę, pilnował żebym nie upadła. Kiedy stanęliśmy, zdjął mi opaskę,a mnie na chwilę oślepiły światła, a po chwili rozniosły się krzyki.
-Niespodzianka!!!- Wszyscy tu byli, tata ,mama, Fran z Marco, Naty z Maxim i cała reszta paczki. Zakręciła mi się łezka w oku. Jak ja mogłam zapomnieć o moich urodzinach.
-Wszystkiego najlepszego kochanie- Powiedział mój chłopak po czym mnie pocałował- Mam dla ciebie prezent, Loly!- Zawołał po czym podbiegł do nas słodki mały haski z pięknymi niebieskimi oczami. Od razy przyklękłam i zaczęłam głaskać psiaka.
-To dla mnie ?- Zapytałam chłopaka
-Tak, jest tylko i wyłącznie twój- uśmiechnęłam się- Resztę wieczoru spędziliśmy w bardzo miłej atmosferze, był nawet grill
-----------------------------------------------------------------------------------------------
A więc jest ^^ Z lekkim spóźnieniem ale jest. Niestety (bądź też stety)24.04 wyjeżdżam i wracam dopiero 04.04 ... Rozdziały niestety nie będą się pojawiać za co bardzo przepraszam ,ale nie miałam zbyt wiele czasu, zostało mało czasu do końca roku ,a z powodu wyjazdu musiałam robić projekty na kilka przedmiotów....
Ps. przepraszam za jakiekolwiek błędy.




