niedziela, 26 czerwca 2016

13# David

Po przebudzeniu, pierwszą rzeczą jaką ujrzałam była moja matka. Wyjaśniła mi wszystko, mówiła ,że mi się to spodoba. Była jakaś... inna, taka poważna i wyniosła, jej uśmiech wydawał się sztuczny, tak jakby nie była sobą. Po tym jak wyszła przyszła jakaś dziewczyna w młodym wieku, może o rok starsza ode mnie. Matka poinformowała mnie ,że po przemianie w wampira ma się czarne oczy, ta służąca takie miała. Położyła na szafce, szklankę z czerwoną cieczą, krwią, dygnęła i odeszła. Podniosłam naczynie i z lekkim wahaniem wzięłam łyka. Smakowało... metalicznie, ale słodko. Wypiłam do końca i nie chcąc spotkać jeszcze rodziny położyłam się na łóżku. Wiele się zmieniło od przeprowadzki... Śmierć babci, poznanie Ruggero, porwanie mamy, zaprzyjaźnienie się z Corą, pojawienie się ojca o którym nigdy przedtem nie słyszałam, odnalezienie mamy, a teraz jeszcze zostanie wampirem i picie krwi. W pewnym momencie zasnęłam, znalazłam się w szkole. Rozejrzałam się, nikogo tutaj nie było oprócz odwróconej do mnie tyłem kobiety o kruczych włosach w pięknej długiej granatowej sukni.
-Kim jesteś? -Pytam, nic nie odpowiada- Co tutaj robisz? - taka sama reakcja. Zrobiłam krok do przodu ,a ona ruszyła, podążałam za nią korytarzem który wydawał się nie mieć końca. Po chwili skręciła do jednej z sal, wtedy poznałam tożsamość dziewczyny, okazała się nią Cora.
-Uciekaj- powiedziała spokojnym głosem. Popatrzałam na nią pytająco.
-Po co? Od kogo? Gdzie?
- Od swojej rodziny, jak najdalej i jak najszybciej
-ale dlaczego- nie nie powiedziała tylko rozpłynęła się w powietrzu, a ja się obudziłam. Wstałam szybko z materaca, na dworze jest ciemno, idealnie. Po cichu otworzyłam drzwi od pokoju i ruszyłam w stronę schodów. Wyjrzałam za balustradę, na dole pali się światło, czyli tą opcję mogę już wykluczyć. Wróciłam do sypialni, otworzyłam okno, od razu pod spodem jest drabinka z różami, cała posesję ogradza płot, a dalej jest las. Na telefonie który dzisiaj odzyskałam sprawdziłam gdzie tak w ogóle jestem. Dom znajduje się na obrzeżach małego miasteczka , jakieś 25 kilometrów od Glasgow. Blokuję komórkę i podchodzę do szafy z której wyjmuję jedyne spodnie jakie tu mam, czarne obcisłe rurki , przylegającą bluzkę z dosyć dużym dekoltem i teraz zostały buty. Najbardziej się do tego nadają baleriny na 6 centymetrowej koturnie, reszta to szpilki na dosyć sporym obcasie . Biorę jeszcze kilka ubrań i wkładam je pod kołdrę, może coś to da. Przebieram się, a obuwie chwytam w dłoń, sprawdzam jeszcze trasę i mogę zaczynać. Ostrożnie wychodzę przez okno i i schodzę na ziemię. Po dotknięciu podłoża szybko biegnę w stronę drzew, przeskakuję przez murek ogradzający dom i ruszam w głąb lasu. Mimo ,że jest ciemno widzę wyraźnie każdy szczegół i słyszę nawet najmniejszy ruch. Kiedy jestem w bezpiecznej odległości zwalniam i ubieram buty. Teraz muszę iść dalej prosto póki nie dotrę do drogi, tam złapię stopa. Z tą myślą ruszam przed siebie.
~°~°~°~°~°~°~°~°~°~°~°~°~°~°~°~°~°~°~°~°~°~°~°~°~°~°~°~°~°~°~°~°~°~°~°~°~°~°~°~
Już świta ,a ja  stoję, wymachuję ręką i czekam aż ktoś się zlituje i mnie odwiezie. Po chwili koło mnie zatrzymuje się czerwony samochód. Okno jest otwarte, a przez nie widać kierowcę którym jest facet w średnim wieku.
-Dokąd ślicznotko ?- pyta
-Glasgow- on tylko kiwa głową i otwiera mi drzwi, siadam na miejsce pasażera i zapinam pas. Jedziemy już trochę kiedy David, bo tak nazywa się mężczyzna zjeżdża na pobocze. Nie wiem o co chodzi, przecież tutaj nic nie ma, jesteśmy na odludziu-Czemu się zatrzymaliśmy?- Nie odpowiada tylko odpina pas i blokuje drzwi. Położył rękę na moim kolanie i zaczął mnie głaskać po udzie.
-Jesteś bardzo atrakcyjną kobietą Martino, a ja bardzo samotnym mężczyzną, bez żony i dzieci, który ma swoje potrzeby- zaczynam się bać- a ty jesteś moją taką gwiazdką z nieba- chwyta mnie za pierś ,a ja próbuję się uwolnić od jego dotyku. Uśmiecha się chytrze i opuszcza mój fotel ,a mnie samą unieruchamia. Próbuję się wyrywać, ale nic to nie daje, po chwili puszcza moje ręce i rozpina mi spodnie, korzystając z chwili używam całej mojej siły i popycham go. Uderzył w karoserię samochodu, a więc to jest ta słynna wampirza siła. Nie rusza się, jego oczy są szeroko otwarte, a z głowy cieknie krew. Czuję ją tak dobrze, nie wiele myśląc wbijam się w szyję mego niedoszłego oprawcy. Dopiero kiedy skończyłam uświadomiłam sobie, że zabiłam człowieka. Mój oddech stał się płytki ,a ja zaczęłam się trząść. Siedziałam tak przez chwilę.
-Spokojnie, musisz się opanować- mówię do siebie- wdech, wydech, wdech, wydech- już uspokojona odblokowuję drzwiczki i wychodzę samochodu, a ze sobą zabieram Davida. Wyrzucam go na pobocze i wracam do pojazdu. Przekręcam kluczyki, włączam radio i ruszam do domu.
------------------------------
No i jest rozdział :) miał być dłuższy, ale stwierdziłam ,że nie będę dawała jednego mega długiego rozdziału, tylko dwa krótsze, wtedy będzie mi łatwiej to ogarnąć. Jako iż David długo sobie nie pożył to przynajmniej będzie w tytule :)

środa, 8 czerwca 2016

12# My beautiful vampire daughter

Po jakimś czasie zasnęłam, obudziłam się dopiero kiedy ktoś szturchnął moje ramie.
-Wstajemy księżniczko, jesteśmy już na miejscu- Otworzyłam oczy. Było już jasno, samochód został zaparkowany przed ogromną szarą willą. Mój porywacz stał w otwartych drzwiach od strony pasażera i wystawiał w moją stronę dłoń zapewne czekając aż wyjdę. Korzystałam z pomocy i chwyciłam go.  Teraz byłaby odpowiednia pora na ucieczkę, chętnie bym z niej skorzystała, gdybym mogła. Moje nogi nie chcę się ruszyć. On mnie lekko pociąga i idziemy razem w stronę domu. Mężczyzna nie pukając wchodzi do domu. Znajdujemy się w pięknym nowoczesnym salonie, na kanapie siedzi... mama. Szybko biegnę w jej stronę ,a ona podnosi się ze swojego miejsca, wpadamy sobie w ramiona. Kiedy się odsuwamy spoglądam w stronę faceta obok którego siedziała. Rozpoznaję go ze zdjęcia, wygląda tak samo, jakby się nie starzał.
-Mamo wszystko dobrze ?
-Oczywiście- Uśmiechnęła się, spojrzałam w jej oczy były czarne ,tak jak u Ruggero i mojego porywacza- Czemu miałoby być inaczej ?
-W liście który napisałaś wydawałaś się wystraszona, a tak w ogóle co się stało z twoimi oczami
-Nic się nie stało kochanie, nie musisz się o nic martwić-Powiedziała.
-Miło cię w końcu poznać Martino- Spojrzałam w stronę osoby mówiącej to, która okazała się moim ojcem. Tylko przytaknęłam głową. Nie wiem czemu ale boję się go, wytwarza taką mroczną aurę- Bardzo żałuję ,że nie mogliśmy się wcześniej spotkać lecz były lekkie komplikacje. Teraz zapewne jesteś zmęczona- Nie dał mi dojść do słowa- Carl zaprowadź moją córkę do jej pokoju, i poproś kucharkę żeby zrobiła jej kanapki i herbatę -Po chwili ruszyliśmy schodami do góry, wnętrze domu jest piękne i wszystko jest tak starannie poukładane, co jest przeciwieństwem moich myśli. O co w tym wszystkim chodzi ?! Po chwili wchodzimy do pokoju o białych ścianach i ciemnych meblach. Po środku stało piękne łóżko z baldachimem, pościel była bordowa.
-Za chwilę jedna ze służek przyniesie posiłek - Powiedział i wyszedł- podeszłam do szafy i ją otworzyłam, w środku znajdowało się pełno ubrań, wszystkie były ze znanych firm i do tego w moim rozmiarze. Chciałam znaleźć jakieś spodenki i luźny t-shirt żeby się przebrać i pójść spać ,ale jedyną rzeczą która się do tego nadawała była czarna satynowa koszula nocna kończąca się w połowie uda, nie mając innego wyjścia wzięłam ją. Rozejrzałam się, oprócz drzwi którymi weszłam były jeszcze drugie, za którymi jak się okazało znajduje się łazienka. Była w takim samym stylu jak reszta domu. Zdjęłam z siebie ubrania i weszłam pod prysznic. Ciepła woda trochę mnie rozluźniła. Znalazłam ręcznik w jednej z szafek i się nim wytarłam, po czym ubrałam piżamę. Gdy wróciłam do pokoju na szafce leżały kanapki i kubek. Usiadłam na materacu. Zjadłam i wypiłam,a następnie się położyłam i zapadłam w  sen. Obudziłam się kiedy poczułam czyiś oddech na karku. Chciałam już zacząć krzyczeć lecz przerwał mi głos.
-Nie krzycz i nie uciekaj- Osobą która mnie obudziła okazał się mój ojciec. Przyjrzał się mi, uśmiechnął i ugryzł w szyję. Boli... Nie mogę krzyczeć.
-C-co ty robisz?- pytam. Odsuwa się ode mnie
-Cii... Śpij moja śliczna wampirza córeczko- Zrobiłam tak jak kazał.
--------------------------------------------------------------------------------------------
No i jest :) Ah... nwm czemu ale lubię kiedy główna bohaterka staje się wampirem ^^ 
(Zmieniłam nazwę na blue_princess)

czwartek, 21 kwietnia 2016

Fedeletta od miłości do pasji#2

Od zaręczyn minęły już 2 miesiące. Ślub zaplanowaliśmy na czerwiec, czyli zostały 4 miesiące.

Obudziły mnie promyki słońca padające na moją twarz. Rozciągnęłam się po czym przetarłam oczy. Czegoś mi brakuje. Zaraz, zaraz gdzie jest Federico ? Rozejrzałam się, nie było go. Z niechęcią wygrzebałam się z cieplutkiej kołderki po czym poszłam do łazienki. Przemyłam czas po czym spojrzałam w lustro. Mam odrosty ,a do tego kolor już wypłowiał. Westchnęłam, pójdę chyba dzisiaj do fryzjera... Ubrałam się w jeansy z dziurami na kolanach i luźny biały t-shirt. Zeszłam na dół do kuchni... tu też go nie ma, ale na stole leżą naleśniki  i jakaś karteczka. Podeszłam i sprawdziłam co jest na niej napisane.

"Muszę coś dzisiaj załatwić będę 
po 20, kocham cię
                             Federico"

Śniadanie było smaczne, Fede naprawdę jest świetnym kucharzem. Usiadłam na kanapie w salonie i włączyłam telewizję. Nic ciekawego... zostawiłam na jakimś losowym programie i zaczęłam oglądać. Około godziny 14 postanowiłam po raz kolejny pofarbować włosy. Narzuciłam na siebie ramoneskę, włożyłam białe creepersy, wzięłam torebkę i wyszłam z domu. Drzwi zakluczyłam na klucz po czym ruszyłam w stronę miasta. Dzisiaj środa więc za wiele ludzi jak na razie nie ma. Weszłam do salonu. 
-Dzień dobry- Powiedziałam ,z zaplecza wyszła ta sama fryzjerka co ostatni raz jak tu byłam
-Dzień dobry, w czym mogę pomóc
-Chciałabym ,pofarbować włosy, oraz lekko je przyciąć- Dziewczyna pokazała ręką na fotel. Po 2 godzinach włosy były jak nowo narodzone. Podziękowałam i zapłaciłam odpowiednią sumę pieniędzy. Po wyjściu spojrzałam na telefon ,Federico do mnie dzwonił. Wybrałam jego numer i po kilku minutach odebrał
-Cześć kochanie- przywitał się
-Hej, dlaczego dzwoniłeś ?
-Chciałem cię spytać czy nie masz ochoty gdzieś dzisiaj iść ?
-Z chęcią
-W takim razie bądź gotowa na 20, pa
-ok, pa- hmm... chyba czas się zbierać do domu. 
Jest 17 ,jestem w domu i nie wiem co robić. Wzięłam czarny lakier do paznokci po czym zaczęłam tą monotonne zajęcie w którym jeśli zrobisz jeden nieodpowiedni ruch musisz zacząć wszystko od nowa. Po skończeniu postanowiłam się przebrać, a wybrałam czarny bralet w tym samy kolorze spódniczkę i pończochy. Na nogi brązowe botki. Umalowałam się. Jest za 10 minut 8 ,a ja siedzę na łóżku i z  niecierpliwością czekam na dźwięk otwierających się drzwi. 
-Jestem- Wręcz zbiegłam na dół rzucając  się na mojego narzeczonego. Nasze usta złączyły się w namiętnym pocałunku. Po chwili się oderwaliśmy- Pięknie wyglądasz- Powiedział po czym wziął parkę i pomógł mi ją włożyć- Idziemy ?- Ja tylko przytaknęłam. Szliśmy przez las, rozmawialiśmy o dosłownie wszystkim. Nagle się zatrzymaliśmy ,a Federico zawiązał mi coś na oczach
-Fede?
-Ciii... chodź- Prowadził mnie całą drogę, pilnował żebym nie upadła. Kiedy stanęliśmy, zdjął mi opaskę,a mnie na chwilę oślepiły światła, a po chwili rozniosły się krzyki.
-Niespodzianka!!!- Wszyscy tu byli, tata ,mama, Fran z Marco, Naty  z Maxim i cała reszta paczki. Zakręciła mi się łezka w oku. Jak ja mogłam zapomnieć o moich urodzinach.
-Wszystkiego najlepszego kochanie- Powiedział mój chłopak po czym mnie pocałował- Mam dla ciebie prezent, Loly!- Zawołał po czym podbiegł do nas słodki mały haski z pięknymi niebieskimi oczami. Od razy przyklękłam i zaczęłam głaskać psiaka.
-To dla mnie ?- Zapytałam chłopaka
-Tak, jest tylko i wyłącznie twój- uśmiechnęłam się- Resztę wieczoru spędziliśmy w bardzo miłej atmosferze, był nawet grill
-----------------------------------------------------------------------------------------------
A więc jest ^^ Z lekkim spóźnieniem ale jest. Niestety (bądź też stety)24.04 wyjeżdżam i wracam dopiero 04.04 ... Rozdziały niestety nie będą się pojawiać za co bardzo przepraszam ,ale nie miałam zbyt wiele czasu, zostało mało czasu do końca roku ,a z powodu wyjazdu musiałam robić projekty na kilka przedmiotów....
Ps. przepraszam za jakiekolwiek błędy.

11#time to meet dad

Jest piątej, trwa lekcja chemii, nie lubię tego przedmiotu. Nigdy nie rozumiałam tych wszystkich atomów, pierwiastków itp. Całe gimnazjum przeszłam na 2 ,a i tak było to dla mnie dużym osiągnięciem. Omawiamy właśnie z Corą do kogo idziemy się wyszykować przed imprezą. Wyszło ,że u mnie.Alex poinformował nas ,że impreza odbędzie się obok liceum o 20. Po szkole ruszyłyśmy od razu w stronę mojego domu. Cała droga przeszła nam na rozmowie. Stoimy właśnie przed posesją mojego mieszkania.
-wow- Powiedziała szatynka, popatrzyłam na nią pytającym wzrokiem- Piękny dom
-dziękuję, był mojej babci- Powiedziałam i otworzyłam drzwi.
-Twoich starych nie ma w domu ?- zapytała. Przez chwilę zrobiło mi się smutno, ale potem wróciłam do normalnośći
-Tata opuścił nas przed tym kiedy się urodziłam ,a matka nie wiem gdzie jest
-Ah... Przykro mi
-Nic nie szkodzi, coś do picia ?
-Kawę ,jak byś mogła- Nalałam wodę do czajnika i wyjęłam kubki
-Ile łyżeczek?
-jedną płaską- Zrobiłam jak powiedziała. Oparłam się na blacie i odwróciłam się w stronę Cory.
-Mamy jeszcze 5 godzin, co będziemy robić ?
-Hmm... Może obejrzymy jakiś film ,a w międzyczasie pomalujemy paznokcie- Zaproponowała.
-Ta, dobry pomysł-woda się zagotowała- Z mlekiem czy bez ?
-Z, ale tylko trochę- jej nalałam 3/4 kubka wodą, a resztę mleko, a sobie po połowę i posłodziłam. Wzięłyśmy już gotowe kawy i weszłyśmy do mojego pokoju. Usiadłyśmy na łóżku włączając "3 metry nad niebem" ostatnio czytałam książkę ,mimo że zarzekam się ,że nie będę już czytać książek ze smutnym zakończeniem zawsze robię ten sam błąd. Wyjęłam z szafy kosmetyki i lakiery, wszystko położyłam na pościeli po czym sama się na niej usadowiłam.
-Ah... Szczerze mówiąc przystojny jest ten Alex- Wzięłam czerwony lakier.

-No nie wiem, chyba wolę Michaela-Odparłam malują pierwszego paznokcia
-Mika też jest niczego sobie, a te jego oczy i kolczyk.. mmm
-Pasowalibyście do siebie
-No nie wiem, widziałaś ile dziewczyn się wokół niego kręci ?
-Ta, w sumie racja, ale zawsze warto spróbować. Nadzieje umiera ostatnia
-Jak na razie chyba nie szukam chłopaka... Może kiedyś- trochę posmutniała więc stwierdziłam nie kontynuować tematu
-Jestem ciekawa kto jeszcze będzie na ognisku
-Ah... nie wiem ,wciąż dużo ludzi tutaj nie znam
-Ja w sumie też i mam nadzieję ,że dzisiaj choć trochę się to zmieni-Skończyłam malować paznokcie i wzięłam łyka kawy. Cora użyła czarnego lakieru. Zerknęłam w stronę laptopa.  Oooo jak słodko ,Step jest taki romantyczny względem Babi... Wstałam i podeszłam do szafy wyjęłam czarne leginsy, szary sweter w paski i parkę. Resztę czasu spędziłyśmy na rozmowach i szykowaniu się. Właśnie wychodzimy z domu, na dworze robi się już ciemno.
-Jezu, boję się ciemności- powiedział Cora chwytając mnie kurczowo za ramię. Całą drogę wbijała mi ze strachu paznokcie w rękę. Przed szkołą stała grupka ludzi wśród nich rozpoznałam Michaela i Alexa, podeszłyśmy do nich.
-Hej- Przywitałyśmy się. Chłopacy spojrzeli w naszą stronę i się uśmiechnęli.
-Jesteście- Stwierdził Mika- Ah.. Chciałbym wam przedstawić Kaly- Pokazał na szarooką blondynkę-
Jeca- Blondyn o zielonych oczach- Alice- Brunetka z oczami w tym samym kolorze- i Kola- Brunet , niebieskie oczy. Przywitaliśmy się po czym ruszyliśmy w stronę ogromnego ogniska wokół którego było rozłożone całe mnóstwo koców. Usiedliśmy na jednym. Dobrze się bawiłam, ale dopiero po 23 zaczęła się zabawa. Nauczyciele już sobie poszli. Ktoś włączył muzykę. Wszyscy zaczęli tańczyć, w tym również ja. po około godzinie zmęczyłam się i usiadłam koło Alexa który coś pił.
-Napijesz się?- Zapytał wyciągając w moją stronę rękę w której trzymał piwo. Po krótkim zastanowieniu stwierdziłam "Raz się żyje" i wypiłam kilka łyków. Wyjęłam telefon, przez chwilę byłam lekko oślepiona przez jasność wyświetlacza lecz po chwili mój wzrok wrócił do normy. Było pół godziny po północy.
-Dobra ja już muszę lecieć- Wstałam po czym wszystkich pożegnałam- Widzimy się w szkole- Powiedziałam jeszcze na odchodne. Włączyłam latarkę w telefonie po czym ruszyłam w stronę domu, po raz kolejny poczułam się jakby ktoś mnie śledził. Zaczęłam iść szybciej, po chwili nawet biegłam. Nagle ktoś złapał mnie w pasie. Zaczęłam krzyczeć i się wyrywać, ktoś położył dłoń na moich ustach przez co nie mogłam wydać z siebie żadnego odgłosu. Ugryzłam oprawcę, puścił mnie. Zaczęłam uciekać. Nie uszłam 3 metrów.
-Suka- Usłyszałam i po chwili zostałam ponownie uwięziona-Masz szczęście ,że szef zakazał ciebie uszkodzić- Byłam zdezorientowana, jaki szef?- Teraz słuchaj mnie uważnie, będziesz grzeczną dziewczynką i nie będziesz się szarpać- Przytaknęłam głową i się uspokoiłam , o co chodzi? Podniósł mnie i z niewiarygodną szybkością znaleźliśmy się przy jakimś aucie, rozejrzałam się , jesteśmy obok mojego domu. Zaraz, zaraz przecież to jeszcze z 7 minut drogi... Tez dzień jest naprawdę dziwny. Zostałam posadzona na miejscu pasażera. Mój porywacz usiadł za kierownicą. Był to mężczyzna , wysoki, blond włosy i czarne oczy, dokładnie takie jak ma Ruggero.
-Czas żeby spotkać tatusia złotko- Powiedział po czym ruczyliśmy
-----------------------------------------------------------------------------------------
A więc jest rozdział ^^ Zapraszam o 20 na na bloga (niespodzianka którą większość z was może się spodziewać)

środa, 30 marca 2016

10# Party?

Lekcje właśnie się skończyły ,a ja czekam na Corę którą zatrzymała nauczycielka. Niby poznałyśmy się wczoraj ale myślę ,że nawet dobrze się dogadujemy. Po głowie wciąż krąży mi treść liściku od ojca, a także słowa Ruggero "-uważaj na siebie, on po ciebie przyjdzie -Twój ojciec" Nie wiem  co mam o tym myśleć. Komu mam ufać ? Przeczesuję dłonią ,włosy i wzdycham. Ze szkoły wychodzi szatynka z uśmiechem na ustach.
-Idziemy?- Pyta, ja tylko przytakuję głową- To gdzie najpierw
-Hmm... centrum handlowe?- Gdy wypowiedziałam te słowa jej oczy od razu się zaświeciły w sumie powinnam kupić sobie jakieś nowe ciuszki...z pieniędzmi nie będzie zbyt wielkiego problemu, babcia przepisała na mnie dość sporą sumkę. Droga mięła nam na dosyć szybko, cały czas się śmiałyśmy. Centrum było dosyć sporych rozmiarów, a parking praktycznie cały zapełniony, co jest dość rzadko spotykane w środku tygodnia. Odwiedziłyśmy całą masę sklepów, tak mi się wydaje ,że znalazłam świetną towarzyszkę na zakupy, większość moich poprzednich przyjaciółek nie znosiło chodzić ze mną na zakupy. Twierdziły ,że za długo przesiaduję w jednym sklepie... Po udanych zakupach poszłyśmy do Starbucksa , ja zajęłam miejsce ,z Cora poszła zamówić. Mmmm... Uwielbiam zapach świeżej  kawy. Po chwili wróciła czarnowłosa z 2 Cappuccino. Jeden kubek położyła naprzeciw mnie ,a z  drugiego wzięła łyka. Poszłam za jej śladem. Rozmawiałyśmy o nauczycielu z w-f i stwierdziłyśmy, że gdyby nie to ,że ma żonę i dzieci byłby idealny, te oczy ,fryzura i głos... Mmmm...  Nagle podeszła do na dwójka chłopaków, chyba kojarzę ich ze szkoły. Wyższy miał brązowe włosy postawione do góry, w jego szarych oczach można było się rozpłynąć, w uchu miał kolczyk. Za to drugi był szatynem o pięknych brązowych oczach.
-Siemka jestem Alex, a to mój kumpel Michael- powiedział niższy, obydwaj usiedli na wolnych miejscach
-Hej ,ja mam na imię Martina ,a to jest Cora- przedstawiłam nas
-Chodzicie do liceum co nie?- przytaknęłyśmy- spoko my też, w piątek jest ognisko może wpadniecie ?
-Ah... nie wiem... dopiero niedawno się wprowadziłam i...-  próbowała się wymigać
-No właśnie, ognisko to świetny sposób na poznanie nowych ludzi, nie dajcie się się więcej prosić- Spojrzałam na moją koleżankę, a ona tylko skinęła do chłopaków.
-Perfecto w takim razie jutro powiemy wam szczegóły, naraska-  hmm... w sumie może być ciekawie ,w mojej poprzedniej szkole często było coś takiego organizowane.  Po tym zajściu pogadałyśmy jeszcze trochę, a następnie pożegnałyśmy. Szłam do domu kiedy zauważyłam znajome Porsche ,rozejrzałam się. Niedaleko stał Ruggero z jakimś dziwnie znajomym czarnowłosym mężczyzną, rozmawiali. Podeszłam trochę bliżej, chciałam coś usłyszeć ale wtedy spojrzeli w moją stronę i towarzysz bruneta sobie poszedł.
-Witaj Martino, miło cię znów widzieć- przywitał się
-Umm.. hej
-Co robisz tutaj sama?
-Byłam z koleżanką na zakupach, a teraz wracam do domu
-Hmm.. w takim razie podwiozę cię- nie dał mi dojść do słowa i otworzył drzwi od samochodu. Usiadłam na miejsce pasażera  ,nie chciałam się z nim kłócić ,a poza tym trochę się go boję, mimo że wydaje się miły emanuje wokół niego jakaś dziwna aura. Drogę do domu przebyliśmy w ciszy, cały czas na niego spoglądałam, ma piękną twarz. Zatrzymaliśmy się pod moim domem, chciałam wyjść ale drzwi były zablokowane, spojrzałam ze strachem na kierowcę.
-Nie bój się się moja droga, ze mną nic ci nie grozi-powiedział uwodzicielsko i przybliżył się w moją stronę. Poczułam jak moje ciało się rozluźnia. Pocałował mój policzek, kącik ust i w końcu wargi. nie wiem co się dzieje ale nie mogę się ruszyć. Całujemy się jeszcze przez jakiś czas po czym on się ode mnie odrywa i otwiera drzwi- Do zobaczenia Martino- Wyszłam z auta, patrzyłam jeszcze jak odjeżdża po czym jakbym się otrząsnęła. Co on sobie myśli ?! Dlaczego nie mogłam nic zrobić ? Trochę zbita z tropu weszłam do środka
----------------------------------------------------------------------------------------
Hmmm... :) Jak wam się podobają Michael i Alex ? Możecie już ich znaleźć w zakładce "bohaterowie-time"
mam do was 3 krótkie pytanka
1. Dodać krótką charakterystykę postaci ?
2. Dodawać zdjęcia w rozdziałach ?
3. pisać dłuższe cz krótsze rozdziały ?

czwartek, 24 marca 2016

9#school


Dzisiaj poniedziałek czyli kolejny beznadziejny dzień w który trzeba iść do szkoły. Jestem już ubrana w szarą bluzkę z krótkim rękawkiem, na to szara koszula, jeansy i czarno białe  buty adidasa. Włosy uczesałam w kitkę. Wzięłam torbę w której miałam książki, telefon, portfel ,chusteczki i kilka kosmetyków i zeszłam na dół do kuchni. Wzięłam jabłko narzuciłam na siebie parkę i ruszyłam w stronę liceum. Po drodze słuchałam piosenek. Budynek szkoły był ogromny. W pierwsze dni gdy tutaj byłam nie mogłam się przyzwyczaić, ale teraz to norma. Nie mam zbyt wielu znajomych, głównie chodzą tu plastiki bądź kujony. Weszłam do środka, jest jakieś 5 minut przed dzwonkiem więc na korytarzu kręci się masa ludzi. podeszłam do mojej szafki z której wyjęłam książki do francuskiego, wzięłam to jako drugi język obcy ponieważ pomyślałam ,że fajnie brzmi i chcę się go nauczyć.To był błąd, lekcje są mega trudne, a nauczycielka niezbyt miła. Zadzwonił dzwonek, ruszyłam w stronę klasy i usiadłam w ostatniej ławce od okna, siedzę sama. Dłużyło mi się niemiłosiernie, aż w końcu rozbrzmiał dźwięk wolności, moje kolejne zajęcia to matematyka, nie jest aż tak źle, nawet sobie radzę. Potem godzina wychowawcza, luzik i tak nic tam nie robimy, usiadłam na swoje miejsce i włożyłam słuchawki do uszu. Weszłam nasza wychowawczyni Mrs.Blue ,uczy ona geografii (najgorszego przedmiotu) ,a za nią jakaś szatynka o pięknych niebieskich oczach.
-Moi drodzy to jest nowa uczennica, będzie chodzić z wami do klasy-dziewczyna uśmiechnęła się nieśmiało-proszę przedstaw się
-Hej jestem, Cora Heal* przyjechałam tutaj z Francji z powodu pracy mojego ojca, miło mi was poznać
-Dobrze ,a teraz usiądź obok Martiny- Powiedziała wskazując w moją stronę,Cora usiadłam
-Hej jestem Martina ,ale możesz mi mówić Tini-Przedstawiłam się i wyciągnęłam do niej rękę
-Hej jestem Cora- Uśmiechnęła się i podała swoją dłoń, całą lekcję przegadałyśmy ,a na lunchu zjadłyśmy razem, po lekcjach nadszedł znowu czas w którym będę siedziała sama w domu. W połowie drogi poczułam jakby ktoś mnie obserwował, ale kiedy się rozejrzałam nikogo nie było, weszłam do mieszkania, niby nic takiego, ale drzwi nie były zakluczone ,a byłam pewna ,że je zamknęłam, weszłam do kuchni, na stoliku leżała jakaś kartka, przeczytałam ją
Moja kochana córko
z twoją mamą wszystko w porządku 
jest zemną, ty też niedługo będziesz ,ale
nie teraz, teraz jest zbyt niebezpiecznie
piszę to żebyś się tak nie martwiła
żyj normalnie i uważaj na siebie
                                                            Tata

Przeczytałam tą wiadomość z 10 razy i wciąż nie mogę uwierzyć, co się stało z moim normalnym, nastoletnim życiem ? Ale przynajmniej wiem ,że mama jest cała i zdrowa. Z tą myślą zaczęłam robić naleśniki na obiad. Nałożyłam na nie nutelle, bitą śmietanę i pełno owoców, tak czuję ,że przez to trochę zwiększy się liczba na wadze ,ale cóż trzeba jakoś odreagować. Zadzwonił mój telefon, kto by mógł do mnie dzwonić. Spojrzałam na ekran Cora ahh... tak ,wymieniłyśmy się dzisiaj numerami.
-Hej -Przywitałam się
-Hej- odpowiedziała- Jesteś może wolna jutro ? Chciałabym trochę pozwiedzać ,a nikogo tutaj nie znam i pomyślałam ,że...
-Hah, spoko z chęcią- Przerwałam jej
-Na serio? dzięki- Rozmawiałyśmy jeszcze trochę po czym poszłam robić zadanie domowe, resztę wieczoru przesiedziałam oglądając seriale
---------------------------------------------------------------------------------------------
:) Tak zauważyłam ,że nie napisałam ni o jej nowej szkole i w ogóle nie ma przyjaciół więc dzisiaj taki bardziej "normalny" rozdział ;* Ah i pewnie jak to czytacie to jest nowa zakładka bohaterowie - "time"
Stwierdziłam ,że mam trochę wolnego czasu i zrobię ,niedługo pewnie też będzie nowy szablon :) Jak ja kocham święta <3
*Cora- Wymyślona przeze mnie osóbka która jest zazwyczaj główną bohaterką opowiadań które piszę sobie prywatnie :)

środa, 16 marca 2016

8#date

Moje mięśnie są rozluźnione, wszystkie zmartwienia znikają, otacza mnie błoga cisza. Jestem pod wodą ,a tlen mi się powoli kończy, nie chcę się wynurzyć, tu jest tak spokojnie. Tylko myśl o mamie odgania mnie od myśli samobójczych. Wynurzam się i nabieram powietrza, siedzę w wannie za dwie godziny jestem umówiona z Ruggero. Chciałabym tu jeszcze poleżeć ale muszę się jeszcze przygotować więc wychodzę, woda ze mnie ścieka , wycieram się ręcznikiem ,a włosy suszę i rozczesuję. Spoglądam w moje brązowe tęsknotą oczy. Mama zawsze była przy mnie nawet jeśli się pokłóciłyśmy,a teraz? Tak nagle zniknęła ,a ja zostałam sama . Westchnęłam tylko i owinięta ręcznikiem weszłam do pokoju. Z szafy wyjęłam szarą bluzkę w paski, dżinsy, granatowo-czerwoną koszulę w kraty i czarne koturny. Tylko jeszcze się pomalowałam  i jestem gotowa. Zeszłam na dół. Już nie było takiego bałaganu jak wczoraj. Zabrzmiał dzwonek. Poprawiłam fryzurę i otworzyłam drzwi. Był jak zwykle nienagannie ubrany. Jego brązowe włosy jak zwykle były postawione do góry.
-Witaj Martino, pięknie dzisiaj wyglądasz- Moje policzki zrobiły się czerwone
-Cześć, dziękuję
-Możemy iść ?
-Tak, tak- Zamknęłam drzwi na klucz. Przed domem stał czarny mercedes, zaraz czy on czasem nie miał porsche ? Otworzył przede mną drzwi od strony pasażera. Wsiadłam. Droga nam minęła w ciszy. Wysiedliśmy przy jakimś dużym wieżowcu. Jak na dżentelmena przystało pomógł mi wyjść- gdzie jesteśmy?- uśmiechnął się
-W moim biurze- Zdziwiła mnie ta odpowiedź ale nic nie powiedziałam- Weszliśmy do środka. Na recepcji stała ładna wysoka brunetka, kiedy nas zauważyła od razu wstała.
-Dobry wieczór ,panie Pasquaerlli- On tylko skinął głową. Windą wjechaliśmy na ostatnie piętro, czyli dach. Były lampy więc wszystko było widać.Po środku stał pięknie ustrojony stół. Odsunął mi krzesło ,a ja usiadłam.
-Napijesz się moja droga?- Trzymał w rękach wino
-Tak, z przyjemnością- Nalał mi trochę do kieliszka. Niebo bezchmurne więc ad nami migotało miliardy gwiazd. Atmosfera było przyjemna, rozmawialiśmy na najróżniejsze tematy. Jest taki wyluzowany ,tak jakby nie był sobą. Po  kolacji odwiózł mnie do domu. Gdy już wysiadałam zatrzymał mnie.
-Martino ,niedługo go spotkasz
-Kogo?
-Twojego ojca- Zamurowało mnie
-Z-znasz go ?- Uśmiechnął się
-Oczywiście, że tak ,jest dosyć znany w moich kręgach, a teraz przepraszam mam coś do załatwienie. Dziękuję za wspaniałą randkę ,mam nadzieję ,że to powtórzymy. Dobranoc Martino
-Ale...- Już odjechał
-------------------------------------------------------------------------------
A więc taki króciutki rozdzialik żeby sprawdzić czy ktoś jeszcze może jakimś cudem jeszcze tu jest :)

wtorek, 15 marca 2016

LBA

Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonana robotę". Po przyjęciu LBA należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował. Obowiązkiem jest też wklejenie znaku LBA do wpisu.

Dziękuję Katherine Pierce za nominację i zapraszam na jej bloga http://midnightmemoriesfedeletta.blogspot.com/search?updated-min=2016-01-01T00:00:00%2B01:00&updated-max=2017-01-01T00:00:00%2B01:00&max-results=28


1. Jaką miałaś średnią na półroczę?

niestety ale w mojej szkole są 3 semestry... ale moja średnia na 2 to 4,2 ^^

2. Masz rodzeństwo?

tak, młodszą siostrę i młodszego brata

3. Masz jakieś korzenie zagraniczne?

nie, cała rodzina jest z Polski 

4. Kto jest Twoim idolem?

Lubię wielu artystów ,ale gdybym miała wybrać tylko jednego to chyba byłby to Justin Bieber

5.Kolekcjonujesz coś?

nie

6. Gdybyś miała wybór: zostajesz wampirem, wilkołakiem, wiedźmą lub umierasz to co byś wybrała i dlaczego?

Zostałabym wampirem. Chciałabym Podróżować po świecie i poznawać nowych ludzi. A poza tym jestem lekką sadystkę więc by pasowało.

7. Mieszkasz na wsi czy w mieście?

W małym miasteczku

8. Wolisz ludzi z poczuciem humoru czy poważnych? A może pomiędzy?

Pomiędzy. Żeby można było się z nim pośmiać ,ale jak przyjdzie co do czego to umie być poważny.

9. Jaki masz model telefonu?

LG 760 ,czarny

10. Jakie wróżysz zakończenie Midnight Memories?

Czytając twoje opowiadanie poznałam się trochę na twoim stylu pisania i patrząc na to mogę stwierdzić ,że będzie smutne... a poza tym Federico nie żyje i inaczej skończyć to się nie mogło :/

11. Co podoba Ci się najbardziej w moim blogu?

Twój styl pisania, to jak wszystko układa się w jedną cudowną całość


Ja niestety ale nikogo nie nominuję.

Jeszcze raz Bardzo dziękuję Katherin za nominację