sobota, 19 września 2015

5#father

Minęły trzy dni od spotkania z tajemniczym chłopakiem,a moje życie ciągnęło się dalej ,każdy kolejny dzień był coraz nudniejszy. Codziennie te same czynności... Pobudka, śniadanie, szkoła, obiad, kolacja, sen. Ygh... Właśnie wracam z liceum. Moje autko jeszcze nie dotarło więc muszę chodzić na piechotę. Pochłonięta swoimi myślami nie zauważyłam osoby przede mną co spowodowało zderzenie. Upadłabym gdyby nie ręce na moich biodrach.
-Przepraszam zamyśliłam się- powiedziałam i się zarumieniłam. Spojrzałam w górę ,a moje serce zaczęła szybciej bić kiedy ujrzałam te czarne przeszywające tęczówki.
-I znowu na mnie lecisz-uśmiechnął się- nie żeby mi to przeszkadzało ale lepiej uważaj na drogę.
-J...ja...-jąkałam się ,a on tylko się zaśmiał
-Może cię odprowadzić ?- nie mogłam wydusić z siebie ani słowa więc przytaknęłam jedynie głową- więc Martino jak minął ci dzień?- zapytał
-Dobrze-powiedziałam prawie ,że niesłyszalnie- a tobie?
-wspaniale- reszta drogi minęła nam w ciszy
-To tutaj- powiedziałam kiedy byliśmy przy mojej posesji- dziękuję za odprowadzenie...
-Ruggero- popatrzyłam na niego pytająco- mam na imię Ruggero- a więc tak ma na imię...
-więc żegnaj Ruggero- chciałam już iść kiedy chwycił mnie za rękę
-Dzisiaj o 20 po ciebie wpadnę- powiedział i poszedł. Patrzyłam na niego jeszcze przez chwilę i ruszyłam.
-Jestem !- krzyknęłam wchodząc do mieszkania. nie uzyskałam odpowiedzi- Mamo!?-cisza. Może jest w ogrodzie. Niestety tam też jej nie było lekko spanikowana weszłam do swojego pokoju. Na początku wydawało się ,że wszystko jest na miejscu ale po dokładnym przyjrzeniu dostrzegłam małą karteczkę na moim łóżku. Szybkim krokiem podeszłam po nią. niewyraźny tekst znajdujący się na niej jednakowo mnie zszokował jak i wystraszył.
Kochanie!
Przyszedł po mnie, wiedziałam ,że tak się stanie ale  nie tak szybko. przepraszam,że ci o niczym ci nie powiedziałam ale nie mogłam, bałam się. Pamiętaj kocham cię, uważaj na siebie i nie  rozmawiaj z tajemniczymi osobami.
Ps. pod moim łóżkiem

Ruszyłam biegiem do jej pokoju. Tak jak napisała było tam pudełko,a w środku kilka listów, fotografii, zdjęcia i naszyjnik. Zaczęłam od pamiętnika po każdej przeczytanej stronie coraz bardziej się dziwiłam ile moja rodzicielka przede mną ukrywała. Mój ojciec nie odszedł od niej... To ona odeszła od niego. Nie napisała dlaczego ale po dacie można stwierdzić ,że to około 8 miesięcy przed tym kiedy się urodziłam... Po przejrzeniu całego mam więcej pytań niż odpowiedzi. Listy to same listy miłosne ,a na fotografii jest moja mama oraz widać, że jest przy niej wycięta postać ciekawe kto to... Na koniec został naszyjnik z sercem które się otwiera. Jeju... Moja matka i... Mężczyzna z brązowymi oczami i postawionymi do góry czarnymi włosami... Mój tata. To po nim mam kolor oczu...
---------------------------------------------------------
PRZEPRASZAM
Szkoła, przyjaciele i sytuacje które myślałam ,że zdarzają się tylko w filmach... To powody dla których ten rozdział jest taki beznadziejny...
PRZEPRASZAM



5 komentarzy:

  1. Lool, porwali jej matkę :O Od teraz żyję w niepewności, serio, chcę jak najszybciej nexta *.* Muszę wiedzieć co dalej... Życzę weny i kocham :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah dziękuję :) i powiem szczerze ten pomysł jest wizięty z jednej z moich ulubionych książek... Kocham !

      Usuń
  2. Tak jak obiecałam, podpisuję się. Ten rozdział nie jest beznadziejny, jest ciekawy. Z tego co zrozumiałam, ojciec Martiny to Ruggero??? A gdzie jest jej matka? Uciekła? Tyle pytań, a brak odpowiedzi... Czekam na następny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję... Powiem tylko ,że Ruggero to nie jej ojciec ;) Rugg ma brązowe włosy *-*

      Usuń
    2. Aha, czyli musiałam żle zrozumieć.

      Usuń

Komentarz= większa chęć do pisania ;)