Jadę już jakiś czas. Zza okno widoczny jest tylko las i sporadycznie przejedzie jakiś samochód. Zaczynam się zastanawiać dlaczego tak właściwie uciekłam, przecież to był tylko sen, bardzo realistyczny sen. Lecz mimo wszystko czuję, że nie powinnam zawracać. Zachowanie mamy nie było normalne, tak jakby to nie ona mówiła. Po co miałaby pisać list w którym definitywnie się bała skoro robiła to z własnej woli.
Kolejną rzeczą która mnie zastanawia to stosunek Ruggero do tego wszystkiego, ostrzegał mnie przed spotkaniem z ojcem, ale nic nie zrobił żeby temu zapobiec. Może on pracuje z Jordan'em*? W wyobraźni widzę jego pewny siebie uśmiech i te czarne oczy. Zaraz, on ma czarne oczy. Jak mnie pocałował nie mogłam się ruszyć, byłam zahipnotyzowana. Ruggero jest wampirem, że też wcześniej na to nie wpadłam, wszystko by się zgadzało. Tata kazał mu mnie pilnować, obserwować, miał zdobyć moje zaufanie by potem wszystko czego się dowiedział przekazać mu. A ja tak łatwo o wszystkim powiedziałam. Jestem zła na siebie. Znak z nazwą miejscowości wybudza mnie z rozmyślań. Jestem już w Glasgow.
Po szybkiej analizie stwierdzam, że nie mam gdzie się zatrzymać. Dom to pierwsze miejsce gdzie będą mnie szukać, a na motel nie mam pieniędzy, wszystko zostało tam. W okolicy nie ma żadnej rodziny. Została mi ostatnia deska ratunku, Cora. Szatynka z rodzicami mieszka w bardzo ładnej dzielnicy, w domku jednorodzinnym.
Skradziony pojazd zostawiłam obok supermarketu, oddalonego o kilka kilometrów od mojego celu. Resztę drogi pójdę pieszo. Spacer nadzwyczaj mi się dłużył. Ciągle się rozglądam. Mam wrażenie, że zaczęli mnie już szukać.
W końcu dotarłam na miejsce. Pospiesznie podeszłam do drzwi i nacisnęłam dzwonek. Otworzyła mi wysoka blondwłosa kobieta.
- Dzień dobry, jest może Cora? - zapytałam.
- Dzień dobry, jest w swoim pokoju, drugie drzwi po lewej. - odpowiedziała i przesunęła się bym mogła przejść.
- Dziękuję - uśmiechnęłam się i weszłam do środka.
Zaraz po wkroczeniu do domu trafiam do salonu, rzeczami które rzucają mi się od razu w oczy to dwie półki, jedna wyższa, a druga niższa. Ta pierwsza jest cała zapełniona książkami najróżniejszych rodzajów, za to w niższej znajduje się pokaźna kolekcja płyt winylowych i gramofon z którego akurat gra jakaś melodia. Nie zwlekając ruszyłam do pokoju dziewczyny. Zapukałam.
- prosze! - zawołała.
W jej pokoju panuje minimalizm. Szafa, biurko z krzesłem, laptop i łóżko. Wszystkie meble są białe co wygląda bardzo uroczo w połączeniu z błękitnymi ścianami.
- hej, przeszkadzam? - zapytałam, a Cora która była do tej pory zajęta robieniem czegoś na komputerze spojrzała w moją stronę.
- o, hej! Pewnie, że nie. Siadaj - zrobiłam tak jak powiedziała i usadowiłam się na pościeli - dzwoniłam do ciebie wczoraj, coś się stało? - czas okłamać swoją przyjaciółkę.
- zalało mi mieszkanie. Nie miałam jak zabrać czegokolwiek, a odpompowywanie wody zajmie kilka dni - opowiedziałam jej historię którą sobie wcześniej wymyśliłam, bo kto by uwierzył, że ojciec którego nigdy wcześniej na oczy nie widziałam porwał moją mamę i mnie, a na dodatek zamienił w wampira?
- o jeju, przykro mi, masz się gdzie zatrzymać?
- właściwie to chciałam się spytać czy może byś mnie przenocowała? Przynajmniej na kilka dni, póki nie będę mogła znów wrócić do siebie.
- musiałabym jeszcze zapytać mamy, poczekaj chwilkę - Wstała z krzesła. - masz może ochotę na kawę, herbatę?
- poprosiłbym o herbatę. - tylko przytaknęła i wyszła z pokoju.
Podczas czekania na jej powrót zaczęłam się zastanawiać, co jeśli nie będę mogła tutaj zostać. Może będę spała na ławce, bądź znajdę jakiś opuszczony budynek, albo wrócę do rodziców. Gdy już szukałam myślami odpowiedniego miejsca wróciła szatynka z dwoma kubkami w rękach i ogromnym uśmiechem.
- możesz zostać ile tylko będziesz potrzebować. - podała mi naczynie z parującą cieczą.
- dziękuję! Za wszystko. - napiłam się.
- dla ciebie wszystko. - dziwne, ten napój nie ma smaku.
* Jerard to imię ojca głównej bohaterki c:
A więc w końcu jest ❤️💕 mam nadzieję, że moje umiejętności aż tak bardzo nie zniknęły c:

Nie, nie zniknęły, co daje kolejne wspaniałe rozdziały :D
OdpowiedzUsuńPatrzę sobie na imię tego ojca i myślę, że komu chce się mówić do kogoś Jerard. Dopiero po chwili zaczaiłam, że czyta się dżerald xD bo tak się czyta, nie? Xd
Tak szczerze to nie mam pojęcia xD te imiona były wymyślone ponad rok temu... Ja nie wnikam co wtedy miałam w głowie XD cieszę się, że rozdział jak mniemam się podobał ❤️💕 dzisiaj bądź jutro pojawi się następny... Będzie on dużo wyjaśniać c:
Usuń